fot. Daniel Siwak
komunikacja miejska koronawirus pasażerowie

Ten tramwaj dalej nie pojedzie… na razie we Wrocławiu

Decyzją rządu od jutra (10 października) ponownie wprowadzony zostanie obowiązek zasłaniania ust i nosa (przy pomocy maski, maseczki, chusty, przyłbicy czy kasku) przy każdorazowym przebywaniu w zewnętrznych przestrzeniach publicznych. W kwestii przemieszczania się autobusami, tramwajami, trolejbusami, metrem czy pociągami nie zmieni się wiele. Może poza limitami, które będą inne w powiatach w strefie żółtej i inne w strefie czerwonej. No i czekając na przystanku lub stacji kolejowej, także musimy się zamaskować.

Nie jest żadną tajemnicą, że mamy pewien ogromny ogólnospołeczny problem z zasłanianiem ust i nosa tam, gdzie jest to wymagane. Wszyscy, którzy podróżują na co dzień autobusami, tramwajami czy pociągami doskonale wiedzą o czym piszę. Przygotowując dzisiejszy tekst mam wrażenie, że Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne we Wrocławiu tworzy właśnie historię, a przynajmniej pewien precedens w koronawirusowej historii transportu publicznego w Polsce.

Na jednym z ważniejszych autobusowo-tramwajowych węzłów przesiadkowych we Wrocławiu – na rondzie Reagana – pojawił się szef wrocławskiego MPK, Krzysztof Balawajder. Obowiązkiem prowadzącego jest bezpieczne prowadzenie pojazdu (…) Żeby była jasność. Jeżeli taka będzie wola, kierowcy czy motorniczego, aby zatrzymać pojazd, w którym są ludzie którzy nie zakładają maseczek. Będzie miał w tym zakresie pełne moje poparcie (…) Jak ktoś nie ma maseczki, choćby jedna osoba na siedemdziesiąt, nie jedziemy dalej. To jest kwestia naszego bezpieczeństwa i naszej solidarności – zapowiedział prezes miejskiego przewoźnika. Jak widać, prócz rozdawania maseczek, przekazał tamtejszym podróżnym dość jasny komunikat!

fot. Freepik.com

W tym momencie wrocławscy kierowcy autobusów i motorniczowie tramwajów dostali wprost zezwolenie (od swojego szefa) na zrobienie tzw. zatrzymania – w przypadku kiedy w pojeździe znajdować się będzie chociażby jeden pasażer bez zasłoniętych ust czy nosa. Dla samego funkcjonowania komunikacji miejskiej taka sytuacja jest generalnie problematyczna, bowiem przerwa w ruchu rozwala rozkład jazdy, powoduje kompilacje dla współpasażerów, a w przypadku tramwajów wymusza uruchomienie komunikacji zastępczej. Na miejsce takiego zdarzenia będzie wzywany nadzór ruchu oraz Policja lub Straż Miejska.

To służby, które posiadają uprawnienia do wystawienia mandatu (do 500,00 zł) osobie niestosującej się do wspomnianego obowiązku i nieposiadającej zaświadczenia lekarskiego. Dotkliwszą konsekwencją – także finansową – “niezamaskowanego” przejazdu może być skierowanie wniosku o ukaranie do sądu. A wówczas wysokość kary będzie zależała od temidy. I napisałem o tym tylko dlatego, żeby zachować pewien informacyjny porządek. Oczywiście i tak każdy z podróżnych wybierze, czy pojedzie w maseczce, czy bez niej. Jednak może warto w obliczu trwającej epidemii pomyśleć także o innych, a nie tylko o sobie?

Patrzę na opisaną dzisiaj sytuację ze stolicy Dolnego Śląska i na koniec zastawiam się, czy stwierdzenie “Ten tramwaj dalej nie pojedzie…” usłyszymy tylko we Wrocławiu? Czy któryś z włodarzy polskich miast, tak jak prezydent Jacek Sutryk, postawi na jedną kartę i poprze podobne podejście u kierownictwa swojej spółki przewozowej? Na razie to pytanie pozostanie zapewne bez odpowiedzi, ale covidowy czas dopiero wszystko zweryfikuje.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj, aby dodać komentarz

ARCHIWUM

STREFA SPOŁECZNOŚCIOWA

INFORMATOR KOMUNIKACYJNY

TRANSPORTOWY FLESZ MIESIĄCA

#EUYearofrail